Wstęp – poznajmy się lepiej…;-)

Gdy miałem 14 lat, życie powiedziało do mnie po raz drugi “sprawdzam”, ale tym razem przeprowadziło ze mną swoisty egzamin dojrzałości. 8 grudnia 1989 roku przestałem  mentalnie być dzieckiem. To właśnie wtedy umarły we mnie dziecięce marzenia, a w głowie pojawił się lęk i straszny bałagan. Świat, który znałem do tej pory nagle zniknął i już nigdy nie powrócił, a w jego miejsce pojawił nowy… Szary, ponury, tajemniczy, a momentami wręcz przerażający, któremu musiałem stawić czoło…

Po tym wydarzeniu przez ponad dwa lata cierpiałem na  bezsenność, która miała jednak kilka zalet. Dzięki temu zmuszony byłem dużo czytać. W moje ręce wpadały różne poradniki, ponieważ zacząłem szukać sposobu, żeby poradzić sobie z nocnym problemem. Wiem, że teraz wydaje się to trudne do wyobrażenia, ale wtedy nie było jeszcze wujka googla, a o Internecie prawie nikt nie słyszał, mimo, że jego historia zaczęła się 29 października 1969[1].

Wiedzę w tamtych czasach zdobywało się głównie od   specjalistów, ale z mojego kieszonkowego nie mogłem sobie na to pozwolić. Nikomu nie mówiłem o swoim problemie więc na pomoc nie miałem co liczyć. Byłem zbyt dumny, aby poskarżyć się na swój los, dlatego pozostała mi jedyna rozsądna opcja: biblioteka przy ul. Kośnego 34 w Opolu, która mieściła się w odległości 500 metrów od mojego miejsca zamieszkania. Zacząłem tam chodzić regularnie. Wybór był ogromny. Książek było tysiące. Jednak skuteczność moich poszukiwań graniczyła z cudem. Przypominało to szukanie igły w stogu siana. Po pomoc do pań bibliotekarek oczywiście nie poszedłem, bo duma mi nie pozwalała, a poza tym bardzo się wstydziłem mówić o swoich osobistych problemach.

Wszystkie książki były oprawione w szary papier do złudzenia przypominający papier śniadaniowy. Z resztą za każdym razem kiedy dzisiaj pakuję swoim dzieciom śniadanie do szkoły, wracam wspomnieniami do tej biblioteki i do tych regałów uginających się od szarych książek. Pamiętam jak dostawałem oczopląsów wodząc wzrokiem po tytułach, które zostały ręcznie naniesione kolorowymi flamastrami i różnym charakterem pisma. Przy dłuższym przeglądaniu tytułów zaczynały mnie boleć oczy i głowa. W bibliotece obowiązywały limity na ilość wypożyczanych książek do 3 szt., więc potrafiłem przesiadywać tam godzinami szukając najciekawszych poradników, które zabierałem ze sobą do domu na długie bezsenne noce. Najzabawniejsze było to, że do tej pory unikałem czytania książek jak diabeł święconej wody. Przeczytanie lektury szkolnej, było dla mnie największą karą. Zawsze powtarzałem, że nie lubię czytać, a książki nie są dla mnie. Poza tym chciałem zostać koszykarzem. “A po co koszykarzowi książki” – mawiałem. Na szczęście ta uporczywa bezsenność zmusiła mnie do zmiany sposobu myślenia na temat potrzeby czytania. Dostrzegłem w tym olbrzymi potencjał, choć nie miałem wówczas pojęcia jak wiele będę zawdzięczał książkom, i że kiedyś w przyszłości jeden z moich biznesów będzie z nimi ściśle związany, i że dzięki niemu znajdę swój największy skarb…

Podczas moich ówczesnych poszukiwań nie znalazłem żadnej książki, która by dotyczyła bezpośrednio mojej przypadłości, ale trafiłem za to na niezwykły poradnik z rozwoju osobistego, który zmienił moje nastawienie do życia oraz pomógł mi także w chorobie. Była to niewielkich rozmiarów książeczka. Tak ją przynajmniej zapamiętałem, choć tytuł i autor nie utkwiły w mej pamięci. Mam od lat nadzieję, że jeszcze kiedyś wpadnie mi w ręce. Cofnę się wtedy do tamtych czasów i przypomnę sobie co czułem, kiedy zaczynałem swoją przygodę z rozwojem osobistym. Dziś jedynie pamiętam, że bardzo się bałem. Czułem się samotny i przepełniony lękiem. Miałem obawy, że te słowa, które czytałem brzmią zbyt pięknie, żeby mogły być prawdziwe. A ja już zdążyłem poczuć na własnej skórze, że życie to nie bajka.

Książka była amerykańskim poradnikiem z lat 80-tych w stylu jak zostać bogatym, z elementami autobiografii autora. Dzięki niej przetrwałem ten trudny okres i zbudowałem niezwykle solidny fundament na resztę swojego życia. Nie pamiętam już dokładnie całej treści, ale kilka niezwykle wartościowych porad trafiło mnie prosto w serce i płyną do dziś w moim krwioobiegu. To między innymi dzięki tym radom osiągnąłem sukces[2], którym teraz dzielę się z Tobą.

Najbardziej niezwykłą informacją w tej książce był fakt, że autor cierpiał również na bezsenność, z tym że u niego trwało to kilkadziesiąt lat. W tym czasie nie przespał ani jednej nocy. Pisał, że gdy brakowało mu już sił, zaczął szukać sposobu na poradzenie sobie z tym problemem. I znalazł – miał w końcu dużo większe kieszonkowe niż ja…;-)

Co zrobił? Przestał walczyć z bezsennością i zaczął z nią współpracować. Wypracował pewną metodę. Nauczył się spędzać noc w taki sposób, aby organizm zregenerował się podobnie jak w trakcie snu, mimo że nadal nie spał. Jak tylko to przeczytałem, to już pierwszej nocy zastosowałem ten sposób w swoim przypadku. EUREKA! U mnie to też zadziałało.

Wtedy zrozumiałem, że książki to najlepszy i najtańszy sposób do tego, aby zdobywać odpowiedzi na nurtujące pytania. Na nowo zobaczyłem świat w jasnych kolorach i zacząłem marzyć, aby stać się takim człowiekiem, jakim był ten milioner, który wybawił mnie z dużego problemu.  Zacząłem więc szukać w bibliotece takiej książki, w której znajdę wszystkie potrzebne odpowiedzi i instrukcje. Takie kompendium wiedzy. Życiowy przewodnik, z którego dowiem się krok po kroku, jak realizować swoje marzenia.

27 lat szukałem, ale niestety nigdy takiej książki nie znalazłem. Jednak to nie był czas stracony. Dzięki tym poszukiwaniom, uczyłem się teorii, próbowałem swoich sił w praktyce, popełniałem błędy, doświadczałem porażek i sukcesów. Każdego dnia wzmacniałem swój charakter i kręgosłup moralny. Stałem się bardzo doświadczonym praktykiem w siedmiu branżach i wielu dziedzinach życia. Tego wszystkiego nauczyło mnie samo życie, co z resztą czyni nadal i to każdego dnia.

Przez te wszystkie lata kierowałem się zasadą:

Jeżeli czegoś nie możesz znaleźć dla siebie, to stwórz to…”

Post, który właśnie czytasz, to tylko preludium tego czym chcę się z Tobą dzielić. Pragnę dać Ci to, czego sam nie miałem. Dzielę się z Tobą swoją wiedzą i doświadczeniem, które zdobyłem w ciągu 42 lat życia i 25 lat doświadczeń zawodowych w siedmiu branżach. Wszystko co tu będę publikował jest poparte moim osobistym doświadczeniem. Nie przekazuję Ci teorii książkowych, ani innych mądrości „wyssanych z palca”. Będą tu opisywane różne historie, które są faktami z mojego życia, a wiedza i nauka z nich płynąca, poparta jest praktyką. Dzięki temu możesz zastosować ją w realnym życiu, bez szkody dla siebie i innych.

Jestem pewny, że kiedyś zrobisz to samo dla innych…;-)

[1] Ciekawostka – https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Internetu

[2] Sukces wg.:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Sukces_(stan)